Kim pan był , panie Dmowski?

Kim pan był , panie Dmowski?
Muszę być z wami uczciwy do samego końca ,i zweryfikować każdego, kogo da się zweryfikować za pomocą oficjalnie dostępnych i mniej dostępnych źródeł historycznych … 

Żyjemy w czasach, w których nikt nikomu nie wierzy. A jeśli ktoś wierzy i mówi o tym głośno, nie mając na to dowodów, to zawsze może wytłumaczyć się, że był to tylko tak modny ostatnio „skrót myślowy”. Tak i my czynimy, opatrując tytuł poniższych rozważań nie tylko symbolicznym ale i asekuracyjnym znakiem zapytania.

  
Był Dmowski wolnomularzem czy nie był? – oto jest pytanie, na które niechże każdy z czytelników, odpowie sobie wg własnej woli i sumienia. A tych, którzy poczują się urażeni samym tematem, z góry serdecznie przepraszamy i zapraszamy na strony jednostronnej prawdy.

Faktem jest, że za sprawą swego współczesnego imiennika legendarny Pan Roman, wybitny mąż stanu i polityk narodowo-katolicki znalazł się znów na medialnym topie. Lider postendeckiej Ligi Polskich Rodzin (masoneria), były wicepremier i minister oświaty w rządzie RP – oświadczył swego czasu publicznie, że Romana Dmowskiego by do swojej organizacji dzisiaj nie przyjął. Ze względu na Jego (czyli Dmowskiego) antysemickie (chodzi rzecz jasna o antysyjonizm) poglądy.

Ciekawe, mało na ogół, a dla wielu zupełnie nieznane informacje na temat stosunku Romana Dmowskiego do problemów polsko-żydowskich, znalazłem w wydanej niedawno książce Marcina Nurowskiego p.t. „Szymon Askenazy – Wielki Polak wyznania mojżeszowego”. Jest tam m.in. szczególnie dla nas interesujący rozdział „Askenazy i Dmowski. Masoneria”. Jest tam wiele informacji i opinii dotyczących gorącego sporu toczonego już w pierwszej połowie stulecia wokół wolnomularskich koneksji Pana Romana oraz ideowych kręgów narodowo-demokratycznych, którym przewodził.

Najlepszy polski znawca masonerii, profesor Ludwik Hass, który sam nie będąc członkiem loży przewodniczy od lat radzie programowej „Wolnomularza Polskiego”, na pytanie, czy Roman Dmowski był masonem? – nie daje potwierdzającej odpowiedzi.

Nieco inne zdanie ma w tej sprawie nieżyjący już niestety, były przedwojenny dyplomata, prezydent Polskiej Grupy Narodowej Uniwersalnej Ligi Masońskiej, a więc wolnomularz jak najbardziej i to formatu europejskiego – profesor Emil Kipa. Cytując obszernie jego „Studia i szkice – rzut oka na dzieje masonerii” Marcin Nurowski podkreśla, że Emil Kipa pisząc o masonerii tamtego okresu nie oszczędza Narodowej Demokracji.

„W latach 80-tych (XIX i XX w) i następnych spotykamy Polaków w lożach szwajcarskich i francuskich. Do masonerii należał twórca teorii o egoizmie narodowym i filar Narodowej Demokracji Zygmunt Balicki, który w „Pobudce” paryskiej ogłosił nawet płomienny hymn, wypowiadający walkę Bogu.

W każdym razie lożową organizacją była ekspozytura Narodowej Demokracji, organizacja „Zetu”, której zarówno statut, jak i organizacja 3-stopniowa była kopią masonerii. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że założyciel stronnictwa narodowo-demokratycznego Roman Dmowski, rozpoczął swą karierę w masonerii” – pisze prof. Emil Kipa.

Jak czytamy dalej w książce Marcina Nurowskiego:

„Sprawa związków Dmowskiego z masonerią wraca w polskim piśmiennictwie systematycznie, i to głównie przy okazji omawiania twórczości literackiej twórcy ruchu narodowo-demokratycznego w Polsce. Zacytujmy tekst Jana Zielińskiego, opublikowany w roku 1989 na łamach pisma Res Publica, p.t. „Zatrute ziarna” (o powieściach Romana Dmowskiego):

„Czy Dmowski był kiedyś masonem? Na ten temat zaczerniono sporo papieru, brak wszakże pewnych dowodów. Warto podkreślić, że nawet ideowi sojusznicy Dmowskiego dopuszczali taką możliwość. Jan Bielatowicz, w swoim przedwojennym artykule o powieściach Wybranowskiego (Myśl Narodowa, 1935) pisał na temat działań masonerii: „Musiał je autor Dziedzictwa bliżej znać, skoro mógł tak trzeźwo przenikać jej pobudki”.”

Trudno nie zgodzić się z Marcinem Nurowskim, że rozważania na temat związków Dmowskiego z wolnomularstwem można by snuć jeszcze długo. Dużo tu rozmaitych hipotez i dywagacji. Pisząc o Szymonie Askenazym, twórcy wspaniałej lwowskiej szkoły historycznej trudno ten wątek pominąć.

Na dzień dzisiejszy mocniejszą pozycję mają ci, którzy kwestionują udział historyka w ruchu masońskim. Jedno pozostaje bezsporne, że niezależnie od odpowiedzi pozytywnej czy negatywnej na pytanie o przynależność historyka do masonerii, jego miejsce i rolę w polskiej historiografii i w dziejach Polski określają inne, niepodważalne fakty i niepodważalne dokonania. Taka konstatacja dotyczy w całości związków Szymona Askenazego i Romana Dmowskiego z masonerią.

A my, zobaczymy jeszcze co o tych sprawach sądzi współczesny historyk katolicki młodszego pokolenia, dr Norbert Wojtowicz, laureat Złotego Pióra „Wolnomularza Polskiego” za rok 2005. Oto fragment jego nieopublikowanej pracy „Stereotyp masona w polskiej myśli politycznej 1918-1939”, zatytułowany „Dmowski i Wolnomularstwo”.

Dmowski i wolnomularstwo

(Fragment z niepublikowanej pracy „Stereotyp masona w polskiej myśli politycznej 1918-1939”)

W przedwojennej biografii Dmowskiego można przeczytać, że „już jako student bierze żywy udział w zakonspirowanym, politycznym ruchem narodowym, wysuwając się na kierownicze stanowiska. Od samego początku, wiedziony jeszcze raczej intuicją niż pogłębioną myślą polityczną, zmierza do całkowitego wyzwolenia polityki polskiej od wpływów obcych, opierając ją wyłącznie na fundamencie dobra narodu polskiego.

Takie stanowisko już w politycznej działalności akademickiej stawia go w jaskrawej sprzeczności i w nieugiętej walce z prądami radykalno-masońskimi i socjalistycznymi”[1]. Skądinąd wiemy, że w późniejszym okresie Dmowski nie oszczędzał nawet najbliższych współpracowników.

Jacek M. Majchrowski twierdził, że podejrzewał on o przynależność do masonerii i próby telepatycznego nań wpływania nawet swego sekretarza Henryka Rossmana[2]. Z kolei Andrzej Micewski w biografii Dmowskiego prezentował pogląd, że choć stosunek Dmowskiego do kwestii masońskiej miał wyraźne cechy obsesji, to „nie był [on] w tym odosobniony i raczej wyrażał na terenie Polski pewną tendencję, ujawniającą się w kołach nacjonalistycznych i totalitarnych w wielu krajach”[3].

  
Podobnie ksiądz Dariusz Sawicki, wypowiadając się w kwestii stosunku Dmowskiego do wolnomularstwa zauważał, że „Dmowski w swoich poglądach nie był odosobniony. Przeciwnie, miał wielu zwolenników”[4]. W biografii Dmowskiego, pióra Andrzeja Micewskiego, możemy więc wyczytać opinię, iż „nie ulega wątpliwości, że cała akcja antymasońska i antyżydowska obozu narodowego miała swój spiritus movens w jego osobie”[5].

W liście z maja 1964 roku, skierowanym do redaktora paryskich „Zeszytów Historycznych”, Tadeusz Katelbach wspominał, jakoby[6]na przełomie 1925/26 Marceli Handelsman zaproponował mu przynależność do masonerii. Komentując ten fakt, zauważyłm.in.: „pan Tadeusz Święcicki pretenduje do znawstwa bodaj wszystkich »zetowców«. Oto w długiej liście masonów polskich ogłoszonej przez pana Chajna dostrzega »zetowca«. Dziwi go to.

Słusznie uważa, że należenie do ZETU wykluczało należenie do masonerii. Dlatego pomijając inne względy, odmówiłem wstąpienia do masonerii. Ale masoneria usiłowała i w ZECIE mieć swoje wtyczki. O ile mnie pamięć nie myli, przez parę lat po przewrocie majowym 1926 r., przyjęliśmy do organizacji wybitnego działacza społecznego. Pracował w naszym gronie »zetowym«. Okazało się jednak, że jest wolnomularzem. Zapytany – przyznał się. Rozstaliśmy się z »wtyczką« bardzo kurtuazyjnie”[7].

Nie można powątpiewać w infiltrację ZET-u przez członków lóż, ponieważ – jak podkreśla znawca wolnomularstwa – „do masonerii należał twórca teorii o egoizmie narodowym i filar narodowej demokracji Zygmunt Balicki, który w »Pobudce« paryskiej ogłosił nawet płomienny hymn, wypowiadający walkę Bogu. W każdym razie, ściśle lożową organizacją była ekspozytura Narodowej Demokracji organizacja »Zetu«, którego zarówno statut, jak i organizacja trzystopniowa była kopią masonerii”[8].

Tajemnica działania organizacji obwarunkowana była ślubowaniem, które również mogło kojarzyć się z wolnomularstwem: „Przyrzekam, że nigdy nie wyjawię nikomu, nie należącemu do »Zetu«, jego istnienia, składu i spraw. Przyrzekam, że w czasie mego pobytu w Organizacji tajemnic dochowam, a gdybym przestał uważać Związek za wyraz mych dążeń, z organizacji wystąpię i ze spraw Związku nawet pośredniego nie będę czynił użytku”[9]. Andrzej Garlicki podkreślał, że „tajemnic dochowywali tak skutecznie, że istnienie »Zetu« w II Rzeczypospolitej […] nieznane było nawet historykom”[10].

Wielu konserwatywnie nastawionych polityków wskazywało na powiązania przywódców ruchu nacjonalistycznego z masonerią[11]. Idąc tym tropem profesor Emil Kipa – pisząc o polskim wolnomularstwie – stwierdził, że „nie ulega dla mnie wątpliwości, że założyciel Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, Roman Dmowski rozpoczął swą karierę w masonerii”[12]. Również i dziś pojawiają się czasem pytania o to, „czy Dmowski był masonem?”[13].

Wprawdzie dywagacje tego typu nie znajdują pokrycia w faktach, lecz sam problem wpływów masońskich u początków nurtu narodowo-demokratycznego nie budził niczyich wątpliwości. Stanisław Kozicki w artykule „Masoneria i narodowa demokracja” dowodził m.in., że Liga Narodowa wzięła swój początek z Ligi Polskiej, za którą „stały loże”[14]. Podobnie Feliks Fikus w przedwojennej biografii Dmowskiego odnotował, iż ten w 1893 roku „dokonuje zasadniczej reformy […] Ligi Polskiej, którą przekształca na Ligę Narodową, i z której usuwa władze dotychczasowe, ulegające wpływom obcym, masońskim”[15].

Z kolei Roman Dmowski, pisząc na temat nasilonej na przełomie wieków walki przeciw kierunkowi „wszechpolskiemu” wskazywał, iż „zrazu podjazdowa prowadzona przez poszczególnych wrogów, doprowadziła następnie do zorganizowanych koalicji, w których występowało obok siebie wszystko: »ugoda«, konserwatyzm, »postęp«, socjalizm, masoństwo, tromtadracja, bezkompromisowe szachrajstwo, austriackie źródła urzędowe i korespondenci pism rosyjskich”[16].

Liga Narodowa miała być już wolna od wpływów masońskich, ale tymczasem Marian Seyda napisał w 1938 roku w endeckim „Kurierze Poznańskim”, że w szesnaście lat po powołaniu do istnienia Ligi Narodowej sami endecy doszli do wniosku, iż współdziałają z masonerią[17].

  
Anonimowy autor „Kuriera Porannego”, komentując to wystąpienie, nie bez złośliwości zauważał, że „gdyby piszący te słowa był »endekiem« miałby podstawy do snucia najrozmaitszych przypuszczeń i aluzji na temat współpracy »endecko-masońskiej«. Nie czynimy tego, chociaż kto wie, kto wie, czy jeszcze jakie »masony« nie plączą się dokoła Narodowej Demokracji mającej taki tajny rodowód”[18]

[1] T. Świecki, Ś.P. Roman Dmowski na tle naszego dziejowego rozwoju, Włocławek 1939, s.5.

[2] J. M. Majchrowski, Geneza politycznych ugrupowań politycznych, Paryż 1984, s.85.

[3] A. Micewski, Roman Dmowski, Warszawa 1971, s. 343.

[4] D. Sawicki, Roman Dmowski a Kościół, Warszawa 1996, s. 65.

[5] A. Micewski, Roman Dmowski…, s. 350; zob. też K. Kawalec, Roman Dmowski, Warszawa 1996, s. 70, 346..

[6] Wątpliwości pojawiają się z uwagi na fakt, że wiarygodność Katelbacha piszącego o masonerii była już wielokrotnie podważana, zaś jedyny Handelsman odnotowany przez Ludwika Hassa w słowniku polskich wolnomularzy, to przyjęty do zakonu w 1976 roku Józef Zygmunt Handelsman – por. L. Hass, Wolnomularze polscy w kraju i na świecie…, s.161.

[7] [List Tadeusza Katelbacha], „Zeszyty Historyczne”, (Paryż) 1964, T.CIII, z.6, s.229.

[8] E. Kipa, Rzut oka na dzieje masonerii, [w:] Studia i szkice historyczne, Wrocław 1959.

[9] Cyt. za: W pięćdziesiątą rocznicę powstania „Zetu”, oprac. T. Piskorski, Warszawa 1937, s. 64.

[10] A. Garlicki, Od maja do Brześcia, Warszawa 1981, s. 20.

[11] Zob. W. Witos, Dzieła wybrane, Warszawa 1988, s. 24.

[12] E. Kipa, dz. cyt.

[13] J. Zieliński, Zatrute ziarna, „Res Publica”, 1989, nr 5, s. 37.

[14] S. K[ozicki], Masoneria i Narodowa Demokracja, „Warszawski Dziennik Narodowy”, 21 lipca 1938, s.3.

[15] F. Fikus, Roman Dmowski, Życiorys – Wspomnienia – Zbiór fotografij, Poznań 1929, s. 5

[16] [R. Dmowski], Nasze dziesięciolecie [w:] Dziesięciolecie Przeglądu Wszechpolskiego. Artykuły i rozprawy z zakresu polityki i pokrewnych dziedzin, red. R. Dmowski, Kraków 1905, s. 7-8.

[17] M. Seyda, Masoneria a obóz narodowy, „Kurier Poznański”, 23 lipca 1938, s.3.

[18] Stronnictwo nie z tego świata, „Kurier Poranny, 23 lipca 1938, s.2.

Oczywiście aby wyjaśnić wszystkie watpliwości zabieram się do poważnych badań historycznych, kwerend i analizy prywatnych listów Dmowskiego. Faktem jest ,że walka Dmowskiego z Piłsudskim przypomina dzisiejszy masoński bój Tuska z Kaczyńskim … Stare chwyty były, są i oby nie były najlepszym sposobem podziału społecznego.

Ciekawi mnie też inny problem :

W archiwach nowojorskiego Instytutu Józefa Piłsudskiego znalazło się wiele dokumentów dotyczących historii endecji. Wśród nich są wspomnienia endeckiego działacza, dziennikarza Jerzego Drobnika. Pisze on, że w 1926 r. endecja planowała własny zamach stanu.

Endecja starała się przyciągnąć do akcji gen. Sikorskiego, którego chciała zrobić dyktatorem. Na dziesięć dni przed akcją Piłsudskiego doszło do rozmowy Dmowskiego z Sikorskim, w której omawiano plan zamachu.

W takim scenariuszu wejście endecji do rządu Witosa miało dać jej tylko przyczółek do wprowadzenia dyktatury. Sprawa ta jest znana historykom, ale z nieznanych powodów, większość z nich udaje, że do niczego takiego nie doszło.

Do wyjątków należą Ryszard Mozgol (były historyk IPN), który zdawkowo wspomniał o „przygotowywanym przez prawicę zamachu stanu” w 1926 r. w tekście poświęconym Korfantemu opublikowanym w „Templum Novum” oraz Dariusz Baliszewski, który zdawkowo pisał, że zamach majowy zagrodził drogę do zamachu stanu w Polsce…

Cdn

Liga Świata

Reklamy